poniedziałek, 9 listopada 2015

Rozdział 20

Ashton POV
     Leżałem na lewym boku i wpatrzony byłem w przepiękny widok przede mną. Leżała tam Lucy. Smacznie śpiąca, opatulona kocem, z kosmykiem włosów opadającym na jej czoło. Nie wiem ile już tak leżałem, ale w ogóle nie myślałem o tym, żeby wstać. 
     Po sugestii Lucy, że łóżka są za wąskie, rzuciłem spontaniczną decyzję, by rozłożyć na podłodze koce i kołdry. Już za kilka minut leżeliśmy obok siebie. Przegadaliśmy pół nocy, a wydawało mi się, że trwało to tylko chwilę. Tak szybko mijał mi przy niej czas, tak świetnie kleiła nam się rozmowa. Przyjaźń idealna. No właśnie, tylko przyjaźń.
     W końcu zauważyłem, jak zaczęła się rozbudzać. Najpierw powoli się przeciągnęła, a potem otworzyła oczy. Od razu spojrzała na mnie i uśmiechnęła się promiennie, dosłownie jakby poranny promyk słońca nawiedził pokój.
-Cześć - powiedziała. -Długo już nie spisz?
-Jakiś czas.
-To czemu nie wstałeś?
-Jeszcze mi się nie chciało - odpowiedziałem, mimo że tak naprawdę nie wstałem, bo chciałem popatrzeć jak słodko śpi. -Wygodnie spało ci się na podłodze?
-Nawet nie najgorzej. Te koce są dosyć grube.
-A noga? Nie ucierpiała?
-Raczej nie - zaśmiała się. -Poćwiczymy dzisiaj?
-Kiedy tylko będziesz chciała.
     Bardzo długo zbieraliśmy się, by wyczołgać się spod kołdry. Wiedzieliśmy, że jest już dosyć późno i zapewne wszyscy są już po śniadaniu i zaraz zaczną nas szukać. Cóż, miałem rację.
     Nagle usłyszeliśmy pukanie do pokoju, a następnie drzwi uchyliły się. Zobaczyliśmy tam Nialla.
-Żyjecie? Bo już zaczęliśmy się zastanawiać.
-Spoko, stary. Już schodzimy na dół.
-Co wy, spaliście razem? - zapytał, mając na twarzy ten swój głupkowaty uśmieszek.
-Masz z tym jakiś problem, przyjacielu?
-Żadnego, oczywiście. Schodźcie, schodźcie, bo kawa w dzbanku zaraz wystygnie.
Nie zastanawiając się dłużej, szybko wstaliśmy i zarzuciliśmy na siebie jakieś bluzy.

Lucy POV
     Wcale nie cieszyło mnie, że to akurat Niall musiał sprawdzić czy żyjemy. Zdążyłam już zauważyć, że niezły z niego plotkarz i gaduła. Już zaczęłam się bać, co sobie pomyślał, gdy nas razem zobaczył. A przecież my tylko leżeliśmy obok siebie, to chyba żadna zbrodnia.
     Zeszliśmy na dół. W kuchni rzeczywiście stał dzbanek z chłodną już kawą, ale mnie to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Dolałam do niej sporo mleka, trochę cukru, lodu i już miałam mrożoną kawę. Taką samą zrobiłam Ashtonowi.
     Poszliśmy do pokoju, ale tam nikogo nie było. Okazało się, że większość wczasowiczów siedzi na podwórku. Było całkiem ciepło, nawet mimo tego, że słońce chowało się za chmurami. Przywitaliśmy się ze wszystkimi i zajęliśmy wolne krzesełka.
-Lucy, myślałem, że będziesz mieć na sobie koszulkę Ashtona - wypalił nagle Liam, co mnie i Asha zbiło trochę z tropu, ale za to rozśmieszyło resztę.
-Słucham? Niby czemu?
-No wiesz. Sophia często śpi w moim t-shircie po dobrym seksie.
-Jakim seksie, do cholery? Coś ty im nagadał, Niall?
-Ja? Nic - zaśmiał się głupkowato. -Tylko to, co widziałem.
-Ile razy można ci powtarzać, że tylko leżeliśmy obok siebie? - rzucił nagle lekko zirytowany Ash. Jednak blondyn nadal głupio się śmiał. Ja tymczasem spojrzałam na siedzącego na przeciwko Louisa. Mężczyzna unikał ze mną kontaktu wzrokowego, właściwie to unikał go ze wszystkimi. Palił tylko papierosa, bardzo mocno się zaciągając. Chyba wstał lewą nogą.
     Po kilkugodzinnym leniuchowaniu na tarasie stwierdziłyśmy z Sophią, że ugotujemy dla wszystkich jakiś dobry, domowy obiad. Uznałyśmy, że dzień przerwy od mrożonek wszystkim wyjdzie na dobre. Jednak nie bardzo mogłyśmy się skupić, bo Niall cały czas biegał między salonem i kuchnią i krzyczał "zakochana para". Naprawdę ten facet miał mentalność dziesięciolatka. Szczerze mnie to przerażało.
-To co, było coś między wami, czy nie? - zapytała w końcu Sophia, gdy Horan dał nam chwilę spokoju.
-Błagam, naprawdę już leżeć obok siebie nie można? Po prostu spaliśmy razem. Jesteśmy przyjaciółmi, już ci mówiłam.
-A nie myślałaś, żeby było z tego coś więcej?
Czy myślałam?... Tak, przez chwilę przemknęło mi to przez myśl. Ash był cudowny, ale jednak wolałabym, żebyśmy zostali przyjaciółmi. Związek zawsze wszystko komplikuje. A gdy potem ten związek się rozpada, to tracisz też przyjaciela. Same minusy.

Louis POV
     Tego dnia od samego rana czułem się fatalnie. Cały czas miałem drobne wyrzuty sumienia dotyczące tego, co zrobiłem. Planowałem pogadać z Lucy, bo doszedłem do wniosku, że nie chcę kompletnie stracić tego, co już zyskałem. Jednak oczywiście, coś, a raczej ktoś, musiał spieprzyć moje zamiary.
     Lucy i Ash długo nie schodzili. Niall poszedł sprawdzić czy są w sypialni, a gdy wrócił, na twarzy miał ten swój głupi uśmieszek. Zaczął pieprzyć coś, że zastał ich migdalących się w łóżku, że niby wyglądali jak po seksie i tak dalej. Moja krew zawrzała. Gdy potem zeszli na dół, oczywiście wszystkiego się wyparli, ale co z tego. Widziałem po ich minach, że są w świetnym humorze. Czyżby mój tchórzliwy braciszek w końcu zrobił krok?
     Lucy i Sophia postanowiły ugotować jakiś obiad. Miałem to gdzieś czy zjem domowego kotleta czy mrożonego kotleta, ale jak chciały babrać się w kuchni to ich sprawa. Poza tym był w tym jeden plus - był czas, by pogadać z Ashtonem. Chyba powiedziałby bratu, gdyby zaliczył panienkę. Liczyłem więc, że wyciągnę z niego prawdę. O ile w ogóle będzie chciał ze mną gadać.
     Ash łaził gdzieś po ogrodzie i gadał przez telefon. Podchodząc bliżej usłyszałem, że rozmawiał z kimś z pracy. Poczekałem więc jak skończy.
-Co tam? - zapytał jak gdyby nigdy nic. Jego ton nie był groźny, wiec chyba było dobrze.
-Stary, nie jesteś na mnie już wkurwiony?
-Spoko, znam cię kilka ładnych lat. Wiem, na co cię stać - zaśmiał się pod nosem. -Szkoda tylko, że Lucy się przez to zdenerwowała. Wiesz, jakie ma podejście do szybkiej jazdy i alkoholu.
-No właśnie, Lucy... Co tam między wami było, co?
-Co, też uwierzyłeś temu pajacowi Horanowi? - wywrócił oczami. -Dobrze wiesz, że to niezły bajkopisarz. Po prostu spaliśmy obok siebie, tyle.
-Ale nie mów, że byś nie chciał jej zaliczyć - ciągnąłem dalej, nie zważając na jego nieco zażenowaną twarz. -No przyznaj się, zarywasz już do niej czy nie?
-Przyjaźnimy się - odpowiedział poważnie. -Tyle.
-Jasne...
-Hej, co ty chcesz mi wmówić, co? - usłyszałem jego bardziej podirytowany głos. -Dobrze wiesz, że mówię ci o każdej mojej dziewczynie. Po cholerę miałbym to ukrywać przed tobą.
-Ale Lucy to co innego, przyznaj. Do tego, że laska wciągnęła cię do jakiegoś pieprzonego friendzone, to jeszcze...
-To jeszcze co? - przerwał mi. - Jesteś zazdrosny, prawda? To ty byś chciał ją zaciągnąć do łóżka. Przecież widzę, jak się na nią gapisz. Mam rację?
-A żebyś wiedział. To świetna dziewczyna i nie mogę patrzeć, jak się przy niej zachowujesz. Jak jakiś kundel, pantofel.
-Hej, nie zapędzaj się, co? - przybliżył się do mnie o krok. -A ty niby co robisz w tym kierunku? Jedynie wygłupiasz się przed nią i powodujesz, że jeszcze bardziej cię nienawidzi. Jesteś psem ogrodnika i do tego kompletnym kretynem. Możesz zapomnieć, że kiedykolwiek taka dziewczyna poleci na kogoś takiego jak ty.
Dosłownie poczułem, jak cały się trzęsę, a moja krew wrze niczym woda w czajniku. Pięści samoistnie mi się zacisnęły i myślałem tylko o jednym. Żeby dać Ashtonowi w pysk.
     Minęło kilka napiętych sekund i rzuciłem się na niego. Chwyciłem mocno za jego koszulkę i przybliżyłem się do jego twarzy.
-Jeszcze zobaczymy kto tu jest kretynem. Jeszcze ją zdobędę, a ty będziesz się temu wszystkiemu przyglądał i jeszcze wysłuchiwał jej pikantnych historyjek na temat naszego życia intymnego, jak to robią przyjaciele.
Wtedy poczułem mocne uderzenie, a po chwili zorientowałem się, że dostałem od niego w pysk. Od razu się na niego rzuciłem i mu oddałem. Byliśmy pełni agresji. Już dawno nie pokłóciliśmy się aż tak bardzo. A do tego nigdy o dziewczynę.
     Nie wiem jak by się to skończyło, gdyby nie interwencja naszego kochanego mediatora, pana Stylesa.
-Co wy odpieprzacie! - usłyszałem jego krzyk, a następnie wysoki szatyn rozdzielił nas. Dotknąłem palcem wargi, krwawiłem. -Co się stało, co?
-Nic - parsknął Ashton. -Mała braterska sprzeczka.
-Sprzeczka? Obydwaj macie rozcięte wargi.
Nagle wokół nas znalazła się grupka osób. Wszyscy byli zaciekawieni co się stało. Od razu zobaczyłem Lucy. Była przerażona, praktycznie miała łzy w oczach.
-To jak chłopaki, powiecie o co poszło? - kontynuował Harry. -Bo chyba przyznacie, że mamy już tu wszyscy dosyć kłótni i afer.
-Tak jak mówi Ash, to nic wielkiego - powiedziałem. -Już będziemy grzeczni, mamo.
-Dobrze, to teraz macie sobie podać ręce na zgodę.
Zrobiliśmy to, lecz raczej dla świętego spokoju. Harry miał w sobie coś niewiarygodnie przekonywującego. Jeżeli skończy studia, to naprawdę będzie idealnym prawnikiem.
-Jeżeli będziecie mieli jakiś problem, to polecam szczerą rozmowę, a nie bójkę, jasne?

Lucy POV
    Poszłam do salonu, żeby powiedzieć, że niedługo gotowy będzie obiad. Wtedy wszyscy usłyszeliśmy jakieś krzyki z ogrodu. Wybiegliśmy tam i okazało się, że Harry właśnie rozdziela bijących się Ashtona i Louisa. Byłam przerażona, zwłaszcza gdy zobaczyłam jak obydwaj krwawią. O co niby mogło pójść? Byłam zdezorientowana.
-Ash, boże, co się stało? - od razu go zapytałam ze szklankami w oczach, gdy było już po wszystkim, następnie wyciągnęłam z kieszonki chusteczkę i mu dałam.
-Nic Lucy, to sprawy między nami.
-Poszło o te ich nocne wyścigi? Czy coś innego?
-Naprawdę nieważne, przecież mówię - dodał ostrzejszym tonem, a potem wytarł krew z wargi. Następnie spojrzał na mnie zbitym wzrokiem i przytulił się do mnie mocno. -Przepraszam - wyszeptał mi na ucho.
     Byłam naprawdę ciekawa o co im poszło. Miałam nadzieję, że Ashton w końcu mi powie, chciałam mu jakoś pomóc. A do tej pory wiedziałam, że atmosfera będzie straszna. I tak było. Obiad jedliśmy w ciszy. Było maksymalnie niezręcznie.
     Cudownie. Mogłam już dopisać kolejną pozycję do listy afer, które miały miejsce w ciągu ostatnich pięciu dni. Dom wariatów. Zupełnie nie na moją psychikę.


Przepraszam za tak długi okres oczekiwania, ale wiecie jak to czasami jest z weną. Lepiej poczekać, aż sama przyjdzie, niż pisać na siłę i potem oddać wam coś beznadziejnego.
Mam nadzieję, że wam się podobało i podzielicie się swoją opinią w komentarzach <3

Zapraszam na mojego wattpada na opowiadanie 'Faithful, Unfaithful'. Na dniach powinien pojawić się trzeci rozdział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz